Skąd mamy te opony?
Krótko: z fabrycznie nowych samochodów, z których zdjęto je przy wymianie gwarancyjnej.
Gdy nowy samochód trafia do autoryzowanej stacji obsługi (ASO) z uszkodzoną oponą — przecięciem boku, wybrzuszeniem czy wadą fabryczną — serwis często wymienia wszystkie cztery opony, a nie tylko tę jedną. Chodzi o to, by auto jeździło na identycznym komplecie o tym samym zużyciu. Dzięki temu prowadzi się przewidywalnie, a systemy ABS i ESP działają poprawnie.
Trzy zdjęte opony są w pełni sprawne. Zwykle przejechały od kilkudziesięciu do kilkuset kilometrów, mają fabryczny bieżnik i datę produkcji sprzed kilku miesięcy. My je odbieramy, sprawdzamy i oferujemy dalej — w cenie dużo niższej niż w sklepie.
Co sprawdzamy przy każdej oponie
- Głębokość bieżnika — mierzymy i podajemy w opisie (nowa opona ma zwykle 7–9 mm).
- Datę produkcji (DOT) — 4 cyfry na boku: tydzień i rok, np. 2425 = 24. tydzień 2025.
- Boki i barki — bez przecięć, wybrzuszeń i śladów naprawy.
- Pochodzenie — zapisujemy model auta, z którego opona została zdjęta.
Dlaczego zwykle 3 sztuki?
Bo czwarta to ta uszkodzona. Często mamy jednak ten sam model opony z kilku aut — wtedy oferujemy komplety po 4 i więcej sztuk. Jeżeli potrzebujesz kompletu, a widzisz 3 szt., zapytaj nas.
Czy to opony nowe?
Uczciwie: nie. Formalnie są to opony używane, bo były zamontowane i jeździły. Technicznie odpowiadają jednak nowym — i tak je opisujemy: z prawdziwym bieżnikiem, datą i przebiegiem.